Patrz na drogę nie na telefon
Telefon komórkowy stał się nieodłącznym element naszego życia. Komórka daje nam poczucie bezpieczeństwa i niezależności. Rozmawiamy wszędzie: w domu, w pracy, na spacerze. Coraz częściej także w czasie jazdy samochodem. Zgodnie z obowiązującym taryfikatorem trzymanie telefonu w ręku podczas jazdy to wykroczenie, za które grozi 500 zł mandatu i aż 12 punktów karnych.
Korzystanie z telefonu w czasie jazdy znacząco podnosi ryzyko kolizji. Szacuje się, że rozmowa przez komórkę może nawet kilkukrotnie zwiększyć prawdopodobieństwo wypadku. Kierowca skupiony na rozmowie reaguje wolniej, ma ograniczoną zdolność oceny sytuacji i później rozpoczyna hamowanie.
Jeszcze bardziej niebezpieczne jest pisanie wiadomości. Wtedy wzrok odrywa się od drogi, a uwaga niemal całkowicie koncentruje się na ekranie. W praktyce oznacza to, że przez kilka sekund samochód porusza się „w ciemno”.
Zgodnie z art. 45 ust. 2 pkt 1 ustawy Prawo o ruchu drogowym, kierującemu pojazdem zabrania się korzystania podczas jazdy z telefonu wymagającego trzymania słuchawki lub mikrofonu w ręku. Przepis obejmuje nie tylko rozmowy, ale każde użycie urządzenia w sposób, który wymaga trzymania go w dłoni. Wielu kierowców uważa, że problem dotyczy wyłącznie rozmów telefonicznych. Tymczasem mandat można otrzymać również za niewłaściwe korzystanie z nawigacji. Jeżeli kierowca trzyma smartfon w dłoni i w trakcie jazdy obsługuje mapę, łamie przepisy. W skrajnych przypadkach konsekwencje finansowe mogą być bardzo dotkliwe.
Zakaz korzystania z telefonu trzymanego w ręku dotyczy wszystkich kierujących pojazdami, a więc również rowerzystów. Oni także mogą zostać ukarani za używanie smartfona w czasie jazdy. Ograniczenia obejmują również pieszych. Zgodnie z przepisami, podczas wchodzenia lub przechodzenia przez jezdnię, drogę dla rowerów czy torowisko nie wolno korzystać z telefonu w sposób ograniczający obserwację sytuacji. Za takie wykroczenie grozi mandat w wysokości 300 zł.
