Aktualności

Zdarzenie z sarną - uważajmy na leśne zwierzęta

Data publikacji 11.06.2024

Uszkodzona Kia to skutki wtargnięcia sarny wprost przed samochód osobowy. Do zdarzenia doszło na drodze wojewódzkiej w Łachoniu. Policjanci apelują o ostrożność.

Zderzenie z sarną, dzikiem lub innym dzikim zwierzęciem może się zdarzyć na każdej drodze, ale największe ryzyko wypadku występuje na drogach przebiegających przez tereny leśne, które są naturalnymi siedliskami tych zwierząt, bądź drogi bliskie tym miejscom.

W ostatnim czasie dyżurny pułtuskiej jednostki Policji otrzymał zgłoszenie dotyczące kolizji ze zwierzyną leśną w Łachoniu. Z ustaleń funkcjonariuszy wynikało, że 31-latek kierujący Kią, uderzył w przebiegającą przez jezdnię sarnę. Osoby podróżujące samochodem nie doznały obrażeń.

Policja apeluje do wszystkich użytkowników dróg o wzmożoną czujność i rozwagę, zwłaszcza w rejonach dróg biegnących przez odcinki leśne. Kolizja z dzikiem, jeleniem czy sarną może zakończyć się tragicznie. Kierowca musi być przygotowany na ewentualne wtargnięcie dzikiego zwierzęcia, szczególnie nocą, kiedy wabione blaskiem świateł zwierzęta wychodzą z przydrożnych lasów czy rowów. Kierujący powinien przede wszystkim zachować odpowiednią prędkość. Na szczególną uwagę zasługuje znak A18b "Dzikie zwierzęta". Ostrzega kierowcę, że ryzyko wbiegnięcia dzikiej zwierzyny na drogę jest większe niż w innych miejscach. Pamiętajmy jednak, że znaki drogowe spełniają swoją rolę tylko wtedy, gdy kierowcy są czujni i kierują się rozsądkiem.

Co zrobić, gdy dojdzie do zdarzenia drogowego z udziałem dzikiej zwierzyny?

Jeśli już dojdzie do zdarzenia z udziałem dzikiej zwierzyny, w pierwszej kolejności należy zabezpieczyć miejsce, włączyć światła awaryjne i ustawić trójkąt ostrzegawczy.

Kolejnym krokiem będzie wezwanie Policji i przekazanie informacji o miejscu i okolicznościach zdarzenia.

Pamiętajmy, pod żadnym pozorem nie wolno zbliżać się do zwierzęcia. Zranione zwierzę może być agresywne i może nas zaatakować. Nie mamy także pewności czy nie ma wścieklizny.



Autor: kom. Milena Kopczyńska/KPP w Pułtusku

Powrót na górę strony