Aktualności

Czerwone światło i dwa promile. Nietrzeźwy kierowca bez prawa jazdy stracił samochód

Data publikacji 02.02.2026

Zignorował czerwone światło, prowadził pod wpływem alkoholu i nie miał prawa jazdy. 31 stycznia w Głowaczowie policjanci z Wydziału Ruchu Drogowego zatrzymali 48-letniego kierującego z powiatu kozienickiego, który złamał szereg przepisów i teraz odpowie przed sądem.

W sobotę, 31 stycznia, tuż przed godziną 19 funkcjonariusze z Wydziału Ruchu Drogowego prowadzili patrol na terenie miejscowości Głowaczów. Ich uwagę zwrócił kierujący Oplem Insignia, który nie zastosował się do sygnalizatora S-1 nadającego czerwone światło. Policjanci zatrzymali pojazd do kontroli drogowej. Za kierownicą siedział 48-letni mężczyzna z powiatu kozienickiego. Już podczas rozmowy z kierującym mundurowi wyczuli silną woń alkoholu. Przeprowadzone badanie alkomatem wykazało, że mężczyzna miał w organizmie dwa promile alkoholu. To jednak nie był koniec problemów zatrzymanego. W trakcie dalszych czynności policjanci sprawdzili mężczyznę w policyjnych systemach informatycznych. Jak się okazało, w kwietniu ubiegłego roku kierującemu zostało zatrzymane prawo jazdy za prowadzenie pojazdu mechanicznego w stanie nietrzeźwości. Oznacza to, że w chwili kontroli poruszał się on bez wymaganych uprawnień. Zgodnie z obowiązującymi, nowymi przepisami funkcjonariusze tymczasowo zajęli pojazd na poczet grożących kar oraz środków karnych o charakterze majątkowym. Mężczyzna został pouczony o dalszym toku postępowania, a sprawą zajmie się Sąd Rejonowy w Kozienicach.

 

Prowadzenie pojazdu pod wpływem alkoholu to jedno z najpoważniejszych zagrożeń dla bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Każdy nietrzeźwy kierowca stwarza realne niebezpieczeństwo nie tylko dla siebie, ale przede wszystkim dla innych uczestników ruchu — pieszych, rowerzystów i innych kierowców. Równie istotne jest przestrzeganie przepisów dotyczących posiadania uprawnień do kierowania pojazdami. Wsiadając za kierownicę bez prawa jazdy, narażamy się na surowe konsekwencje prawne i tragedię, której można było uniknąć.

Pamiętajmy — odpowiedzialność na drodze ratuje życie.

 

kom. Ilona Tarczyńska

Powrót na górę strony