Wystawiłeś coś na sprzedaż w Internecie i otrzymałeś link do odbioru płatności? Zastanów się! Kliknięcie może kosztować cię więcej niż myślisz
Internet ułatwia życie. Pozwala sprzedać niepotrzebne rzeczy, kupić coś bez wychodzenia z domu, załatwić sprawy w kilka minut. Problem w tym, że ta wygoda działa też na korzyść przestępców. Wystarczy chwila nieuwagi, jeden nieprzemyślany ruch i pieniądze znikają szybciej, niż trwało wystawienie ogłoszenia.
Przekonał się o tym 68-letni mieszkaniec powiatu płońskiego, który wystawił na popularnym portalu sprzedażowym zestaw ogrodowy: stół i cztery krzesła. Zainteresowanie pojawiło się niemal od razu. Za pośrednictwem komunikatora odezwała się osoba, której profil nie wzbudzał podejrzeń. Uzgodnili cenę – 2200 złotych. Wszystko wyglądało normalnie, aż do momentu, gdy sprzedający otrzymał wiadomość z linkiem do finalizacji płatności. Kliknął i to był moment, w którym przestał kontrolować sytuację.
Chwilę później zadzwoniła kobieta. Na ekranie telefonu wyświetliła się nazwa sugerująca znaną sieć sklepów z wyposażeniem domu i ogrodu. Natomiast w rozmowie padło zapewnienie, że dzwoni z banku. To już powinno wzbudzić jego podejrzenia. Kobieta tłumaczyła, że trzeba „odblokować limity”, aby środki mogły trafić na konto. Mężczyzna, przekonany, że kończy transakcję sprzedaży, zalogował się do bankowości i podał kody BLIK. Nie jeden, a kilka. Nie zastanawiał się, ile dokładnie. Liczyło się to, żeby „zamknąć sprzedaż”.
Dopiero rozmowa z żoną uświadomiła mu, że padł ofiarą oszustwa. Reakcja kobiety była natychmiastowa – kontakt z bankiem. Wtedy wszystko stało się jasne. Z konta zniknęło ponad 8 tysięcy złotych. Pieniądze zostały wypłacone z bankomatu na terenie Polski przy użyciu kodów BLIK.
To historia, która powinna zatrzymać na chwilę każdego, kto korzysta z internetowych ogłoszeń. Bo tu nie chodzi o brak rozsądku. Często chodzi o pośpiech i rutynę. O przekonanie, że „to tylko szybka sprzedaż”. Przestępcy to wiedzą. Dlatego działają tak, żebyś nie miał czasu się zastanowić. Tworzą presję, podszywają się pod wiarygodne instytucje i czekają na jeden błąd.
Warto zapamiętać kilka rzeczy, które realnie chronią pieniądze:
- nikt uczciwy nie wysyła linków do „odbioru płatności” poza oficjalnym systemem portalu
- pracownicy banku nie dzwonią, żeby prosić o podanie kodów BLIK
- kod BLIK służy do wypłaty pieniędzy lub zapłaty – nie do ich przyjmowania
- każda prośba o logowanie przez podesłany link powinna zapalić czerwoną lampkę
- Jeśli coś wydaje się zbyt szybkie, zbyt proste, zbyt „gotowe” – najczęściej takie właśnie jest, tyle że nie dla sprzedającego.
Sprzedaż w Internecie nadal może być wygodna i bezpieczna. Trzeba tylko dać sobie kilka sekund więcej na sprawdzenie, z kim i w jaki sposób prowadzimy transakcję. W wielu przypadkach to właśnie te kilka sekund decyduje o tym, czy pieniądze trafią na konto, czy z niego znikną.
nadkom. Kinga Drężek-Zmysłowska/RJ